
Wywiad z Jakubem Stolarczykiem – piłkarzem pochodzącym z Chęcin i reprezentantem Polski w kadrze U-21. Obecnie gra na pozycji bramkarza w szkockim klubie Dunfermline Athletic F.C.
- Pochodzisz z Gminy Chęciny, skąd dokładnie? Gdzie chodziłeś do szkół? Ile masz lat?
- Mam 21 lat. Pochodzę z Chęcin, tu się wychowałem i stawiałem pierwsze kroki. Uczęszczałem do szkół w Chęcinach, gdzie ukończyłem podstawówkę oraz zacząłem gimnazjum. Natomiast ostatnią klasę gimnazjum ukończyłem w Lublinie. Po mojej przeprowadzce do Anglii, kontynuowałem naukę i ukończyłem College w Leicester.
- Czy od dziecka chciałeś zostać piłkarzem?
- Odkąd pamiętam piłka zawsze była dla mnie wszystkim. Oglądając mecze reprezentacji w telewizji, zawsze wyobrażałem sobie siebie śpiewającego hymn oraz grającego na wielkich i zapełnionych stadionach. Każdego dnia nie mogłem się doczekać aż wrócę ze szkoły do domu i pójdę grać na boisko. Od małego sprawiało mi to wielką przyjemność, a kiedy pogoda nie dopisywała, grałem w domu. Zazwyczaj rodzice nie byli z tego zadowoleni, ale nigdy mi tego nie zabraniali. Do momentu, aż czegoś nie rozwaliłem (śmiech).
- Gdzie stawiałeś swoje pierwsze piłkarskie kroki?
- Swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiałem w „Orlik Chęciny”, kiedy to rodzice zapisali mnie na pierwsze zajęcia. Miałem wtedy bodajże 6/7 lat. Z czasem nazwa została zmieniona na „UKS Chęciny”, a później byliśmy już pod klubem „KS Piast Chęciny”. Po kilku latach, jeszcze przed moim przejściem do Leicester City F.C. rozgrywałem spotkania w seniorach tego klubu. Wspominam te czasy bardzo dobrze. Tu się wszystko zaczęło.


- A kiedy rozpoczęła się Twoja kariera piłkarska? Ile miałeś wtedy lat?
- Mając 14 lat pojechałem na pierwsze testy do Leicester City F.C. Po kilku miesiącach zostałem zaproszony ponownie. Sytuacja powtarzała się kilkukrotnie aż do momentu ukończenia 16 lat. Wtedy mogłem już oficjalnie podpisać kontrakt i przenieść się na wyspy. W międzyczasie byłem również na testach w takich klubach jak: Arsenal F.C., Swansea A.F.C. i Red Bull Lipsk. Ostatecznie Leicester City F.C. okazało się miejscem, do którego trafiłem.


- W jakim klubie grasz obecnie?
- Obecnie jestem na wypożyczeniu w Szkocji, w klubie Dunfermline Athletic F.C. do końca sezonu.



- Ciekawi mnie, jak wygląda dzień z życia piłkarza? Ile razy w tygodniu trenujesz?
- Dzień w życiu piłkarza jest dość rutynowy. Treningi na boisku zaczynają się zazwyczaj w godzinach porannych. Przed treningiem wykonujemy indywidualną pracę z fizjoterapeutami. Po zajęciach boiskowych zazwyczaj przenosimy się na siłownię, gdzie każdy pracuje według indywidualnego planu, wcześniej przygotowanego przez trenerów. Następnie idziemy na stołówkę, gdzie mamy przygotowany obiad. Ostatnią rzeczą jest regeneracja na basenie. Po wszystkim wracamy do domów, mając resztę dnia dla siebie. Liczba treningów w tygodniu jest zależna od dni, w których rozgrywane są mecze.
- Jesteś bramkarzem. To ze względu na wzrost, czy zawsze chciałeś grać na tej pozycji?
- Wzrost tutaj raczej nie miał dużego znaczenia, co do decyzji zostania bramkarzem. Kilka tygodni po rozpoczęciu swojej przygody w „Orlik Chęciny”, na jednym z treningów, brakowało nam bramkarza do rozegrania meczu. Karol Mochocki był naszym trenerem i wybrał mnie, żebym to właśnie ja stanął w bramce. Jeśli dobrze pamiętam, miałem wtedy rękawice bramkarskie z Orzełkiem i napisem „Jerzy Dudek”, które i tak były na mnie za duże. Musiałem chyba wypaść dość dobrze, bo po treningu trener Mochocki podszedł do mojej mamy i powiedział, że chciałby żebym został bramkarzem w jego zespole. Spodobało mi się tarzanie w trawie i rzucanie po błocie. Tak to się zaczęło. Mój tata był kiedyś bramkarzem, więc chyba było mi to pisane. Z czasem kiedy skończyłem 8 lat, rodzice widzieli, ile sprawia mi to radości i zawozili mnie na indywidualne treningi do Morawicy do Marka Bębna, któremu zawdzięczam bardzo dużo. To on nauczył mnie wszystkiego czego potrzebowałem w tamtym wieku i zrobił ze mnie bramkarza. Rodzice czasami musieli się zwalniać z pracy, żeby móc zawieźć mnie na zajęcia, które miałem 2/3 razy w tygodniu.
- Czy będąc piłkarzem musisz być na specjalnej diecie?
- Trzeba się odpowiednio odżywiać, lecz nie każdy ma wypisaną konkretną dietę. Będąc piłkarzem trzeba o siebie dbać pod każdym względem, aby móc być najlepszym na boisku. Odżywianie jest bardzo ważne i ma duży wpływ na ciało oraz zdrowie.
- Czy masz może swojego ulubionego piłkarza? Kogoś, kto jest Twoim autorytetem, inspiracją?
- Kiedyś był to bramkarz reprezentacji Polski Artur Boruc. Zawsze uwielbiałem oglądać jego interwencje i zachowania na boisku. Obecnie jest wielu bramkarzy, na których się wzoruję, czy też podpatruję różne rzeczy i później na treningach/meczach staram się je wdrażać do swojego stylu gry, lecz w głównej mierze skupiam się na swojej osobie i udoskonalaniu siebie. Treningi z takimi osobowościami jak Kasper Schmeichel, czy Eldin Jakupović dają też bardzo dużo doświadczenia i można wiele wyciągnąć z każdego dnia.
- W jakim klubie chciałbyś kiedyś grać? Jakie są Twoje marzenia?
- Nie ma chyba konkretnego klubu, dla którego kiedyś chciałbym grać. Od dziecka zawsze marzyłem o grze na wielkich stadionach przy pełnych trybunach.
Katarzyna Kazusek